hello@fibospace.com
535 157 546
ale jak?
Do Kambodży wyjechaliśmy prywatnie. Chcieliśmy przez jakiś czas tam pomieszkać, zmienić perspektywę, poznawać, doświadczać - to była silna potrzeba mojego wewnętrzengo nomada :)
Home staging nie był więc głównym celem tego wyjazdu. Pojawił się w trakcie przygotowań do podróży, jako pomysł do sprawdzenia. Bo czemu nie :)
Zajmowałam się home stagingiem już w Polsce (choć nie był moją główną pracą zawodową), dlatego naturalnie zaczęłam zastanawiać się, czy moje doświadczenia i wiedza mogą mieć zastosowanie również w zupełnie innym kraju.
I tu właśnie pojawiło się pierwsze: „Ale jak?”
Przed wyjazdem próbowałam oczywiście zrobić research.
Szukałam informacji o rynku nieruchomości, sposobie prezentowania ofert, sklepach z wyposażeniem wnętrz, dostępności mebli i dekoracji. Sprawdzałam, jakie firmy działają na miejscu i czy można znaleźć usługi zbliżone do home stagingu w takiej formie, jaką znam z Europy.
Internet dawał mi jednak tylko fragment obrazu.
Nigdy wcześniej nie odwiedziłam Kambodży. Nie miałam doświadczeń z tamtejszym rynkiem, sposobem robienia zakupów, logistyką ani codziennością. Mogłam więc czytać, oglądać i próbować się przygotować, ale wiedziałam, że większość tych informacji trzeba zweryfikować na miejscu.
A na miejscu.... Rzeczy oczywiste przestały być oczywiste.
Kiedy funkcjonujemy przez lata w jednym kraju, przestajemy zauważać, ile rzeczy robimy automatycznie.
Wiemy, gdzie szukać mebli, które sklepy mają dekoracje. Wiemy, ile mniej więcej kosztuje dostawa i czy dany produkt możemy mieć jutro, za tydzień czy za miesiąc.
Mamy swoje sklepy, marki, portale, grupy i kontakty.
I dokładnie tak było w Kambodży.
Nie chodziło wyłącznie o znalezienie ładnej poduszki czy stolika.
Trzeba zrozumieć, gdzie w ogóle szukać, co jest dostępne od ręki, co powstaje na zamówienie, co można kupić online, co znajduje się głównie przez media społecznościowe, jak działają dostawy i które rozwiązania znane z Polski mają tam odpowiednik — a które nie. A to tylko część niewiadomych
Oczywiście, że nie, ale to pytanie zaczęło interesować mnie coraz bardziej.
Z jednej strony podstawowe zasady pozostają podobne. Nieruchomość powinna być czytelna a przestrzeń mieć jasno określoną funkcję. Wnętrze powinno być uporządkowane, atrakcyjne i dopasowane do osoby, do której kierowana jest oferta.
Ale sposób osiągnięcia tego efektu nie musi już być taki sam. Kambodża wrzuciła do mojego polskiego 'standardu' dużo zmiennych. Klimat, architektura, sposób korzystania z przestrzeni, dostępność materiałów, sposób komunikacji, rynek, sklepy, logistyka i ceny, lista jest długa i dynamicznie się zmienia.
Nie wspominając o języku....nie mówię po kmersku.
Było dla mnie jasne, że nie da się „przenieść" polskiego home stagingu do Kambodży. Dużo ciekawsze stało się pytanie:
Które zasady są uniwersalne, a które trzeba dopasować do lokalnego kontekstu?
A jednak są podobieństwa.
Niezależnie od tego gdzie zaczynasz działalność, początek jest bardzo podobny.
Potrzebujesz poznać lokalny rynek, a lokalny rynek musi poznać Ciebie. Brzmi tak łatwo.
Musiałam również sprawdzić, czy to, co w teorii wygląda sensownie, rzeczywiście działa w praktyce. Pierwsze realizacje w Kambodży były dla mnie nie tylko budowaniem portfolio. Były nauką, testowaniem, obserwowaniem. Bardzo często pytałam siebie 'Ale jak?'. Książkowe „learning by doing” (Nauka podczas robienia) :)
Póki co, dopiero zajrzałam za kulisy. Praca przy portfolio pozwoliła mi zobaczyć rzeczy, których wcześniej nie brałam pod uwagę, i zaczęłam zadawać nowe pytania.
I chyba właśnie ten proces jest dla mnie najciekawszy. Kambodża dała mi możliwość spojrzenia na home staging trochę szerzej. Nie tylko jako na przygotowanie wnętrza do sprzedaży czy wynajmu.
Ale również jako na pracę, która zawsze odbywa się w pewnym kontekście, społecznym i kulturowym. Rodzi to wiele możliwości ale też sporo ryzyk, którym trzeba się przyjrzeć.
Dziś na pytanie: „Home staging w Kambodży? Ale jak?” mam już trochę więcej odpowiedzi niż przed wyjazdem. Ale nadal nie wszystkie. Na szczęście, bo nie miałabym co odkrywać.
Trudno się dziwić.
Dla wielu osób Kambodża to po prostu tropikalny kraj gdzieś w Azji, z domami na palach, palmami i malarią. Niektórzy kojarzą ją z trudną historia kraju, a jeszcze inni doskonale znają świątynie Angkor Wat i Larę Croft (kto wie, ten wie:))
Niewiele osób z mojego otoczenia kojarzyło Kambodżę z nieruchomościami. Z Home stagingiem — nikt.
Początkowo ja również nie patrzyłam na Kambodżę przez pryzmat nieruchomości.